Kobiety są dziwnie skonstruowane. Większość z nich ma wbudowany program macierzyństwo. Każdy z unikalnym kodem. Czasem się zacina, czasem wywala totalny error. Ale każda matka z pewnością ma w tym kodzie wpisaną funkcję strach. Ten strach rodzi się w momencie kiedy dowiadujesz się, że w Twoim ciele rośnie nowe życie. I ten strach, czasem całkowicie irracjonalny, pozostanie z Tobą do końca życia.
Wszystko zaczyna się od momentu, w którym nie masz jeszcze absolutnie żadnej kontroli. Siadasz na fotelu i wewnętrznie drżysz do chwili, aż w końcu usłyszysz serduszko. Ten dźwięk brzeczy w uszach długo, nigdy się go nie zapomina. Jeśli wiesz, że wszystko jest dobrze wkładasz to pierwsze zdjęcie swojej iskierki do portfela i dziarsko ruszasz w świat. Krzyczysz do niego, że jesteś obrzydliwie szczęśliwa, że się udało, że będzie Was więcej! A potem drżysz kolejne miesiące. Codziennie. Bo nie wiesz czy z tym małym człowiekiem rosnącym w Tobie jest wszystko w porządku. Nie wiesz czy czegoś nie przeoczysz, nie odczytasz sygnału, zbagatelizujesz. Nie wiesz czy chwila Twojej nieuwagi nie zmieni reszty Twojego życia tak, że nigdy sobie nie wybaczysz.
Boisz się podczas porodu. Boisz się gdy nie słyszysz od razu płaczu. Boisz się gdy nie chce chwycić piersi. Boisz się gdy później płacze dzień i noc.
Martwisz się, czy dajesz z siebie wszystko. Czy to wszystko to dla niego wystarczająco. Kładziesz do łóżeczka, tulisz do snu i czuwasz obok. Zasypiasz, by po chwili obudzić się z przerażeniem. Zaglądasz i kładziesz rękę na malutkiej piersi, by upewnić się że to serduszko które pokochałaś całą sobą wciąż bije. Bije jak dzwon. Spokojnie i beztrosko.
Każdy Twój dzień choć przez chwilę przeszyty jest strachem. Mimowolnie przez głowę przebiegają czarne scenariusze. Może tak stworzyła nas matka natura, by bardziej uczulić nas na sygnały. Strach o zdrowie, strach o życie, strach o wystarczającą ilość poświęconej uwagi, strach o bycie najlepszą wersją matki.
Martwisz się czy ma przyjaciół. Gdy ich ma, martwisz się czy to dobre towarzystwo. Patrzysz jak dorasta i martwisz się czy będzie dobrym człowiekiem. Martwisz się, czy ma wystarczająco twardy tyłek na to, jacy są inni ludzie. Martwisz się czy coś w życiu osiągnie, czy będzie szczęśliwym dorosłym. Przeżywasz miłości i rozstania. Martwisz się czy będzie Ci dane żyć z nim tak długo, jak ono tego potrzebuje. Już zawsze żyjesz jego życiem, bo to także Twoje życie.
Boisz się podczas porodu. Boisz się gdy nie słyszysz od razu płaczu. Boisz się gdy nie chce chwycić piersi. Boisz się gdy później płacze dzień i noc.
Martwisz się, czy dajesz z siebie wszystko. Czy to wszystko to dla niego wystarczająco. Kładziesz do łóżeczka, tulisz do snu i czuwasz obok. Zasypiasz, by po chwili obudzić się z przerażeniem. Zaglądasz i kładziesz rękę na malutkiej piersi, by upewnić się że to serduszko które pokochałaś całą sobą wciąż bije. Bije jak dzwon. Spokojnie i beztrosko.
Każdy Twój dzień choć przez chwilę przeszyty jest strachem. Mimowolnie przez głowę przebiegają czarne scenariusze. Może tak stworzyła nas matka natura, by bardziej uczulić nas na sygnały. Strach o zdrowie, strach o życie, strach o wystarczającą ilość poświęconej uwagi, strach o bycie najlepszą wersją matki.
Martwisz się czy ma przyjaciół. Gdy ich ma, martwisz się czy to dobre towarzystwo. Patrzysz jak dorasta i martwisz się czy będzie dobrym człowiekiem. Martwisz się, czy ma wystarczająco twardy tyłek na to, jacy są inni ludzie. Martwisz się czy coś w życiu osiągnie, czy będzie szczęśliwym dorosłym. Przeżywasz miłości i rozstania. Martwisz się czy będzie Ci dane żyć z nim tak długo, jak ono tego potrzebuje. Już zawsze żyjesz jego życiem, bo to także Twoje życie.
Z dzieckiem rodzi się strach. Zagląda nam w oczy każdego dnia. Ten strach daje kopa, pozwala walczyć i przenosić góry. Ten strach nazywa się miłość ❤️
Ps. Kocham wracać do tych kadrów od Pani Woźna


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz