Matki superbohaterki

Matki superbohaterki


Wiecie, jak jedno zdarzenie potrafi zmienić życie i patrzenie na to co się w nim dzieje. Czasem coś, co w pierwszej chwili zdaje się krzyżem nie do dźwignięcia, daje nam prawdziwego życiowego kopa. Ale nie takiego po którym upadasz i nie wstajesz. To kop do działania, kop do zauważenia jakim darem jest codzienność. Nagle masz ten moment w którym chowasz twarz w dłoniach i płaczesz. Między tymi łzami po głowie plączą się jednak różne myśli. Mi dziś do głowy przyszła jedna. Kiedy we trzy siedzimy w szpitalnej sali, tuż obok śpią nasze chore i bezbronne dzieci, kiedy każda na swojej karimacie próbuje jakoś ogarnąć tą nieznośną rzeczywistość, powiem wam jedno - matki mają super moc. Bo my matki jesteśmy superbohaterkami.

Chce to powiedzieć głośno, jestem silną babką! Chcę wierzyć, że absolutnie nic nie może mnie złamać! Wiem, że dla swoich dzieci zrobię wszystko i nie ma dla mnie poprzeczki nie do przeskoczenia. Wiem, że jestem lwicą, która walczy o swój miot.
Ja, matka superbohaterka, jestem szybka niczym światło. Wyprzedzam myśli, słowa i czyny moich dzieci. Łapie je w locie, nim ich kolano dotknie podłogi, kiedy one same nie wiedzą jeszcze, że upadają. Oczyma wyobraźni przewiduje konsekwecje każdego kolejnego kroku. Codziennie otwieram nad nimi parasol bezpieczeństwa i otulam obronnym ramieniem, kiedy strach zagląda w oczy.
Jako matka jestem kucharką, sprzątaczką, pralnią, kompanem zabaw. Zawsze zcałuję łzy i pocieszę. Codziennie na posterunku, nawet gdy fizycznie nie ma mnie obok. Jestem matką encyklopedią, która zna (a przynajmniej udaje, że zna) odpowiedź na każde po co, na co i dlaczego.

My matki, zawsze kiedy trzeba stajemy na wysokości zadania. Gdy musimy być blisko, rzucamy wszystko i trwamy obok. Czuwamy dniami i nocami. Płaczemy czasem w poduszkę, ale i tak zagryzamy wargi i trzymamy garde. Choć czasem mówimy, jak bardzo mamy dość, nigdy nie jest to dość na zawsze. Bo wiemy, że nikt jak my nie podoła dźwigać tego krzyża. Nikt jak my, nie będzie warował przy łóżku i liczył każdego kolejnego oddechu. Nikt jak my nie utuli i nie ukoi bólu. Nikt jak my, mimo niejednego ciosu, po raz kolejny nie nadstawi drugiego policzka. Nikt jak my nie będzie po prostu mamą. Bo mama to instytucja nie do zastąpienia. Bo mama to po prostu mama!

I tak, macierzyństwo to czasem strach, pot i łzy. Macierzyństwo to czasem walka. O zjedzoną kanapkę, umyte zęby, przespaną noc. Walka o pogodzenie ról. Walka o bycie jednocześnie pracownikiem, Czasem to walka o życie.
My matki superbohaterki walczymy codziennie po cichutku. Codziennie wykazujemy nadzwyczajne zdolności. Doceńmy się za to, nagradzajmy i chwalmy!